2012 Reading Challenge

2012 Reading Challenge
Wiktoria has read 20 books toward her goal of 52 books.
hide

Friday, October 14, 2011

Blogi o języku niemieckim

Dzisiaj obiecany wpis o blogach poświęconych nauce języka niemieckiego. Moment odkrycia blogów językowych zbiegł się akurat z rozpoczęciem drugiego kierunku studiów, filologii niemieckiej, więc kiedy tylko natrafiłam na fenomen blogów o językach, zaczęłam szukać takich, które zajmują się specyfiką języka niemieckiego.

Blog o niemieckim, który najczęściej czytam, Blog o języku niemieckim Łukasza Tyczkowskiego, odkryłam po prostu wyszukując hasło "niemiecki blog" w Google. Blog jest naprawdę godny polecenia, pojawiał się również wśród zwycięzców międzynarodowego konkursu na najlepsze blogi językowe 100 Top Language Lovers, i to nie tylko w tym roku. Autor bloga jest lektorem języka niemieckiego, a co za tym idzie, strona ma bardzo wysoki poziom merytoryczny. Zawartość dzieli się na przejrzyste działy, np. każda sprawność językowa ma osobny dział, co sprawia, że bardzo szybko można odnaleźć przydatne informacje. Blog pomógł mi na początku studiów, szczególnie bogaty zestaw słówek pogrupowanych tematycznie, które znajdują się w dziale "Słownik tematyczny." Warto śledzić także "Wort der Woche." Autor bloga wyszukuje interesujące słownictwo i każde słówko opisuje dokładnie, a całość, oprócz ewidentnych walorów edukacyjnych, również świetnie się czyta. Polecam :)

Kolejny profesjonalny blog na temat języka niemieckiego jest autorstwa Agnieszki Drummer - tłumaczki przysięgłej, lektorki języka niemieckiego i autorki książek poświęconych nauce tego języka. Niestety nie miałam okazji przeczytać żadnej z tych publikacji, ale za to regularnie zaglądam na bloga. Podobnie jak wcześniej wspomniany blog, również ten zawiera mnóstwo wskazówek, a przy okazji jest świetną lekturą. Z wpisów przebija wielki entuzjazm Autorki do języka niemieckiego, który z czasem przenosi się także na czytelnika bloga. Warto poczytać!

Ostatni blog poświęcony niemieckiemu, który często odwiedzam, to Zakamarki języka niemieckiego. Autorka bloga nie jest z wykształcenia germanistką, niemieckiego uczyła się samodzielnie, zarówno z książek, jak i od native-speakerów podczas pobytów w Niemczech. Blog ten jest bardziej "na luzie" niż dwa wcześniejsze, wpisy zawierają dużą dozę humoru, pojawiają się też tłumaczenia piosenek. Zakamarki.. to język niemiecki na wesoło, niemniej jednak właśnie z tego bloga zaczerpnęłam sposób na zapamiętanie rodzajników. Na blogu rzeczowniki rodzaju męskiego są oznaczone kolorem niebieskim, żeńskiego - czerwonym, a nijakiego - zielonym. Zastosowałam to rozwiązanie w praktyce, znacząc wypisywane słówka właśnie takimi kolorami. Skojarzenie słówka z kolorem, a koloru z rodzajnikiem pomaga w przypomnieniu sobie np. na kolokwium, czy dany wyraz był der, die, czy das. We wszystkich artykułach na blogu rzeczowniki są oznaczone tym kolorowym kodem. Oprócz barw, teksty uzupełnione są fotografiami i filmikami z Youtube - wiele znajdą tu miłośnicy kotów, bo gramatycznym czy leksykalnym lekcjom towarzyszą zdjęcia tych sympatycznych zwierzątek. Blog pokazuje, że nauka niemieckiego nie musi być nudna ani żmudna, że może się wiązać z zabawą. Czytanie tego bloga jest rzeczywiście dużą przyjemnością :)

To moje trzy ulubione blogi o języku niemieckim. Drodzy Czytelnicy, jeśli znacie inne ciekawe blogi o tej tematyce, lub też sami takie prowadzicie, napiszcie o tym w komentarzach. Zapraszam do wpisywania się :)

Thursday, October 13, 2011

Blogi językowe

Nie pamiętam już, w jaki sposób odkryłam blogi poświęcone nauce języków obcych. Stało się to chyba przypadkowo. Najdziwniejsze jest to, że z tym zjawiskiem zetknęłam się dopiero w zeszłym roku, choć dosyć długo używam Internetu, a języki obce - szczególnie ukochany angielski - są moją pasją od dzieciństwa. Blogi wcześniej kojarzyły mi się raczej negatywnie, z pamiętniczkami nastolatek, które pisały o swoich zauroczeniach i o tym, co im się przydarzyło w danym dniu. Dlatego bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie, że istnieje coś takiego jak blogi o nauce języków, że można używać tej formy internetowej twórczości do dzielenia się wiedzą. Chociaż, jak bliżej się nad tym zastanowię, wcześniej wpadłam w Internecie na trop blogów historycznych, więc kiedy odnalazłam te językowe, nie było już to dla mnie taką sensacją. Teraz często, kiedy poszukuję ciekawych informacji na dany temat, szukam ich właśnie na blogach. Tak właśnie dowiedziałam się o fenomenie blogów książkowych, i przejrzawszy ich kilkadziesiąt, w końcu odważyłam się na założenie swojego ;) Ale zbaczam z tematu. Wróćmy do blogów językowych.

W naturze blogów leży ich interaktywność. Na blogu mogą pojawić się nie tylko treści pisane i obrazki, blogerzy często linkują także np. do filmików Youtube. Jednak najbardziej wciągającą cechą blogów jest to, że praktycznie nie mają końca. Nie chodzi tylko o to, że ciągle pojawiają się nowe wpisy. Mam na myśli także fakt, że chyba każdy autor bloga ma swoje ulubione blogi, do których adresy umieszcza na blogu. Są one zazwyczaj o podobnej tematyce, jak dany blog. Wystarczy więc odkryć jeden blog tematyczny, a linki już poprowadzą Cię dalej.

Najwcześniej chyba trafiłam na trop bloga Fluent in 3 months, chociaż nie znalazłam go przez wyszukiwarkę, ale dotarłam tam z innej strony, której już nie pamiętam. Nie czytam wszystkich artykułów, które znajdują się na tym blogu, ale bardzo przydały mi się informacje o stronach internetowych przydatnych do nauki języków. Niektóre z tych stron sama odkryłam wcześniej, ale o innych nie miałam pojęcia, a teraz są mi niezbędne w nauce języka.

Blog AJATT był polecany na innym blogu, być może był to polski blog Świat Języków Obcych - ten polski blog o nauce języków najchętniej czytam. Chyba właśnie ze Świata Języków Obcych dowiedziałam się, że AJATT nie przyda się tylko miłośnikom języka japońskiego. Można znaleźć tam wskazówki do nauki dowolnego języka. Aby je przeczytać, przenieśmy się do tej części bloga, gdzie znajdują się artykuły dotyczące metod nauki języka stosowanych przez autora. Układ strony przypomina spis treści w książce i tak też się nazywa. Polecam lekturę "rozdziałów" nie poświęconych specyfice języka japońskiego, są to części zatytułowane Mental Tools, Equipment i Juggling Multiple Languages + Advanced SRS Techniques. W pozostałych "rozdziałach" też można znaleźć coś przydatnego adeptom innych języków, ale większość z nich odwołuje się bezpośrednio do japońskiego. Metoda autora bloga opiera się - mówiąc jak najbardziej skrótowo - na tym, aby wytworzyć w swoim otoczeniu środowisko jak najbardziej zbliżone do tego, w jakim żyją native-speakerzy języka, którego chcemy się nauczyć. Innymi słowy, aby jak najgęściej otoczyć się tym językiem. Można dużo zyskać, po prostu zmieniając język w telefonie komórkowym czy komputerze na ten, którego się uczysz. (Jednak nie odważyłam się zmienić języka w komputerze na niemiecki - komputery często się psują, a moja znajomość tego języka nie jest na tyle dobra, aby zrozumieć komunikaty o awarii.) Szczególnie utkwił mi w pamięci wpis o tym, jak autor AJATT po prostu sprzedał całą swoją kolekcję płyt wykonawców śpiewających po angielsku, kupując za nie płyty Japończyków. Chodziło o to, aby całkowicie otoczyć się językiem i aby nie kusiło do słuchania muzyki w języku ojczystym.

Chociaż mnie wydało się to dosyć ekstremalne ;) Choć nie znam francuskiego i nie mam zamiaru się go uczyć (lubię piosenki po fracusku, ale są one dla mnie zagadką i wolę, aby tak pozostało) ale chętnie zaglądam także na stronę Jennie in France, gdzie są również artykuły dotyczące szeroko pojętej lingwistyki i nauki języków, nie tylko francuskiego.

Często nie pamiętam nawet nazw poszczególnych blogów, bo daję się ponosić linkom, które znajdę na najczęściej odwiedzanych blogach. I taki właśnie sposób poszukiwania ich polecam. Każdemu przypadnie do gustu coś nieco innego. A odnajdywanie nowych blogów poprzez linki na tych już znanych ma miły smak odkrycia.

Zapraszam do internetowych łowów językowych :) Jutro postaram się napisać o blogach poświęconych nauce języka niemieckiego. Do poczytania :)

Wednesday, October 12, 2011

Zmiany

Chociaż już prawie tydzień choruję i siedzę w domu, jednak sam fakt rozpoczęcia się roku akademickiego wpłynął na mnie w ogromnym stopniu. Zupełnie zmieniły mi się zainteresowania. Znowu zaczęłam czytać blogi poświęcone nauce języków, a także inne, których wcześniej nie znałam, zajmujące się tematem skutecznej nauki.

Nareszcie zabrałam się na poważnie za czytanie o tłumaczeniach. Książkę Kognitywno-komunikacyjna teoria przekładu we fragmentach czytałam na studiach. Wtedy jednak zapoznałam się tylko z wybranymi rozdziałami, tym razem mam zamiar przeczytać całość. Może pojawi się jej recenzja na blogu, jednak niczego nie obiecuję. Pisanie bloga jest coraz niżej na mojej liście priorytetów. Podobnie jest z twórczym pisaniem. Choć nadal przychodzą mi na maila newslettery z kursami creative writing, właściwie już ich nie czytam. Nie mam czasu zajmować się "głupotami." Choć twórcze pisanie mogło być fascynujące w czasie wakacji, teraz mogę sobie pozwolić tylko i wyłącznie na zajęcia, które do czegoś mi się przydadzą, które są powiązane z nauką. Żałuję, że nie zdążyłam skończyć pisać opowiadania zaczętego w wakacje; pewnie już go nie skończę i dołączy do wcześniejszych "niedokończonych opowieści" ;) Nie będę miała też pewnie okazji doczytać do końca fantastyki, znajdującej się w moich "teraz czytam." Z Nanowrimo też raczej nic nie wyjdzie, zresztą od początku się tego spodziewałam. Nie będę pisać, bo nie ma z tego żadnych wymiernych korzyści, nie mogę tego np. wpisać sobie do CV. Postanowiłam bezwzględnie walczyć z osobistym bezrobociem, a pisanie opowiadań, nawet jeśli w jakiejś odległej przyszłości mogłyby zostać opublikowane, na razie jest dla mnie stratą czasu. Przede wszystkim chcę rozwijać swoją wiedzę anglistyczną i wreszcie na poważne zająć się tłumaczeniami, o których od dawna marzyłam. W związku z tym, zapewne zmieni się profil bloga, ale nie bójcie się - zawsze będzie związany ze słowem: czy to słówkiem w obcym języku, słowem pisanym w formie literatury, lub słowem jako narzędziem pracy tłumacza. Nie zacznę nagle pisać o filmach czy grach komputerowych :) (Zresztą w ogóle nie interesuję się grami - tylko jedna mi się spodobała, kiedyś pogrywałam sobie w Syberię, przy okazji ćwicząc angielski.) Jeśli będzie coś o komputerach, to tylko w celu wskazania sposobów, jak można wykorzystać urządzenie do wyżej wymienionych celów :)

Na razie nie przeczytałam w całości żadnej nowej książki. Zajrzałam ponownie do The Everything Guide to Study Skills, który zaczęłam jakiś czas temu. Ten poradnik dla studentów zawiera parę ciekawych uwag, ale większość wskazówek odnosi się do realiów amerykańskich i w dużej mierze są one adresowane do osób, które dopiero uczą się w szkole średniej - więc raczej nie przydadzą się ani mnie, ani czytelnikom bloga. Zastanawiam się, czy warto w ogóle czytać tą książkę do końca, skoro znajdzie się tam niewiele przydatnych porad?

Z ciekawszych rzeczy: zaczęłam używać program SRS Anki. Chyba w zeszłym roku przeczytałam o nim pozytywne recenzje na blogach o nauce języków obcych, nawet go sobie zainstalowałam, ale niezbyt mi "podszedł" i wydawał mi się niespecjalnie praktyczny. Przypomniałam sobie o nim, gdy musiałam powtórzyć niemieckie landy i stolice. Pomyślałam, że program nada się do zrobienia sobie fiszek do powtórek tych informacji. Zrobiłam nawet swój własny zestaw pytań, zbudowany wg wzoru: nazwa landu - stolica. Udało mi się dodać do każdego landu jego malutką mapkę z Wikipedii. Zobaczę, czy ten system nauki rzeczywiście jest taki skuteczny, jak można to przeczytać na blogach. Dla mnie pewną trudność stanowi tworzenie własnych baz danych - jeszcze nie wiem, jak to zrobić, aby program odpytywał ze słówek, raz pokazując słówko niemieckie do przetłumaczenia, a raz polskie. Można korzystać z gotowych baz zrobionych przez innych użytkowników, ale nie zawsze są tam te słówka, których akurat muszę się nauczyć...

Na razie to tyle. Do poczytania - mam nadzieję, że to nie ostatni wpis na tym blogu :)

Tuesday, October 11, 2011

Zrób sobie audiobooka

Dzisiaj napiszę trochę o nauce języków, ale porada ta może nadać się także do tworzenia własnych audiobooków. Opiszę, w jaki sposób uczyłam się na kolokwia z kultury.

Do tego sposobu nauki potrzebny jest darmowy program Balabolka. Program jest darmowy, ale nie znaczy to wcale, że gorszy od płatnych. Moim zdaniem jest świetny. Balabolka to program text-to-speech, czyli syntezator mowy. Oprócz samego programu potrzebujesz jeszcze głosów do niego - na stronie, z której można ściągnąć aplikację, dostępne są również darmowe głosy w różnych językach - niestety nie ma wśród nich polskiego. Ale za to program świetnie nadaje się do nauki języków. Sam interfejs programu można ustawić w języku polskim. Działanie programu jest proste. Program odczyta na głos tekst, który wkleisz w jego okienko. (Oczywiście musimy mieć zainstalowane jakieś głosy.) Aby usłyszeć przeczytany przez aplikację tekst, kliknij na małą, zieloną strzałkę. Wygodne jest to, że w każdej chwili można zatrzymać czytanie tekstu, naciskając przycisk pauzy, znajdujący się obok klawisza play ze strzałką. Właściwie można posługiwać się programem zupełnie tak, jak odtwarzaczem muzycznym. Inne darmowe programy text-to-speech, które wypróbowałam, nie posiadały tej funkcji. Trzeba było przesłuchać cały tekst od początku do końca. W niektórych była pauza, ale gdy przerwa w słuchaniu artykułu była zbyt długa, program zaczynał odczytywanie od początku. Ale Balabolka ma jeszcze jedną, fantastyczną cechę. Czytany przez program tekst można wyeksportować do pliku dźwiękowego, np. mp3 - choć do tego należy mieć zainstalowane w komputerze kodeki mp3; jeśli jednak słuchasz muzyki na pececie, powinieneś je posiadać, więc nie jest to jakiś problem.

Program wykorzystywałam do nauki w następujący sposób - przepisywałam na komputer tekst z podręcznika, wklejałam go do okna aplikacji Balabolka, a następnie eksportowałam przeczytany tekst do pliku mp3. Plik ten przesyłałam sobie na komórkę i słuchałam go często - czasami jednocześnie patrząc na tekst, a czasami w innych okolicznościach, np. na spacerze. Wcześniej zawsze uczyłam się, czytając na głos treść podręcznika. Wtedy dokuczało mi zapalenie tchawicy, więc wpadłam na pomysł, aby elektroniczny "czytacz" - bo tak nazwałam program text-to-speech - zastąpił mnie w tym. Chodziło o to, aby widzieć i słyszeć tekst, którego musiałam się nauczyć; słuchanie nagrania z syntezatora głosu pomagało w nauce tak, jak "własnoustne" czytanie. Kiedy już znałam treść nagrania, słuchałam go także bez jednoczesnego patrzenia na tekst.

Tą metodę można wykorzystać nie tylko do nauki języków, ale także do tworzenia własnych audiobooków. Wystarczy wkleić tekst np. rozdziału do okna programu, wyeksportować do mp3 i wgrać na odtwarzacz mp3 lub komórkę.

Oczywiście tekst odczytywany przez komputer to nie to samo, co audiobook nagrany przez profesjonalnych aktorów albo chociażby wolontariuszy z Librivox. Jednak zawsze to jakiś sposób zapoznania się z literaturą, jeśli do danej książki nie powstał audiobook. Może warto dać oczom odpocząć :)

Monday, October 10, 2011

Słowniki dla germanisty

Dzisiaj przez większość dnia zajmowałam się opracowywaniem słówek niemieckich. Pomyślałam więc, że na temat tego wpisu wybiorę słowniki niemieckie. Było już o słownikach przydatnych adeptowi anglistyki, i choć moja wiedza i doświadczenie germanistyczne jest znacznie mniejsze niż anglistyczne, podzielę się tym, co szczególnie przydało mi się na pierwszym roku germanistyki.

Najbardziej zaskoczyło mnie to, że na germanistyce nie trzeba znać definicji słówek po niemiecku - przynajmniej tak było na pierwszym roku. Słówka tłumaczy się na polski, dlatego wystarczy mieć słownik niemiecko-polski. Na zajęcia noszę maleńki słowniczek, którego ojciec używał w Austrii, a w domu chętnie korzystam ze słowników internetowych. I właśnie o nich dzisiejszy wpis.

Najczęściej korzystam ze słownika DEPL.PL. Na stronie można znaleźć również wersję do ściągnięcia i używania off-line - warto ją pobrać, jeśli nie masz stałego łącza lub dostęp do Internetu z limitem pobierania. Jednak najczęściej korzystam ze strony internetowej słownika. Jest w nim większość popularnych słówek. Słownik ten ma parę bardzo przydatnych cech. Przede wszystkim, jeśli wyszukiwane słówko to czasownik, obok jego znaczenia - czyli polskiego odpowiednika - można przeczytać również jego formy w trzech czasach: Präsens, Präteritum i Perfekt. Nie dotyczy to tylko czasowników nieregularnych, ale wszystkich, jakie pojawiają się w słowniku. W ten sposób można na przykładach zaobserwować, jak tworzy się te czasy, a także sprawdzić swoją wiedzę w przypadku wątpliwości. Przeważnie staram się uczyć poszczególnych czasowników wraz z tymi trzema formami. Rzeczowniki - jak wiadomo - należy przyswoić wraz z rodzajnikiem i liczbą mnogą. Tu ujawnia się kolejna pozytywna cecha słownika - liczba mnoga podana jest w nawiasie w formie pełnego słowa, a nie tylko skrótów, wskazujących, jak należy ją utworzyć z podstawowej wersji. Dzięki temu łatwiej jest się nauczyć liczby mnogiej, jeśli jest podana jako całe słówko. Dlatego najczęściej korzystam właśnie z tego słownika.

Jeśli jakiegoś słówka nie znajdę w DEPL.PL, kieruję się na stronę słownika PONS. Jest tam nie tylko słownik niemiecki, ale słowniki 15 języków. Niemieckie słówka możemy tłumaczyć nie tylko na polski, ale również na inne języki, wśród nich jest oczywiście angielski. Muszę przyznać, że czasem korzystałam z opcji tłumaczenia słówek angielskich na niemieckie, jeśli na przykład miałam napisać coś po niemiecku, a tekst przychodził mi do głowy po angielsku... Chociaż oczywiście wyszukuję też tłumaczenia niemieckich słówek na polski. Pons ma znacznie większy zasób, niż wspomniany wcześniej DEPL.PL, szczególnie dotyczy to idiomów czy związków frazeologicznych. Inną zaletą Ponsa jest możliwość wysłuchania nagrania z wymową danego słówka. Przy słówkach podana jest też wymowa w postaci zapisu za pomocą alfabetu IPA - bardzo przydatne na kolokwia z fonetyki.

Na stronie wydawnictwa Hueber można również skorzystać ze słownika. W prawym górnym rogu znajduje się niewielka aplikacja Hueber Online-Wörterbuch; aby wyszukiwać tłumaczenia niemieckich słówek na polski, wybierz z menu opcję deutsch-polnisch.

Jeśli jednak potrzebujesz definicji słówek po niemiecku, najlepiej jest skorzystać z internetowej wersji słownika Duden. Ukazuje się pogodny, słoneczny interfejs strony, z dużym białym polem, do którego wpisuje się szukane słówko. Z tego słownika można naprawdę wiele dowiedzieć się o danym słówku. Zanim go odkryłam, korzystałam z niemieckiej części opisanego wcześniej The Free Dictionary.

To już wszystko na dzisiaj - zresztą wymieniłam już słowniki, z których korzystam regularnie. Słowników internetowych jest rzecz jasna dużo więcej - opisałam tylko te, które akurat mi się najbardziej przydały. Każdy czytelnik może odkryć dla siebie zupełnie inny słownik... Drodzy czytelnicy, jeśli macie swoje ulubione internetowe słowniki, chętnie przeczytam o nich w komentarzach :)

Sunday, October 9, 2011

Niedzielny kącik poetycki

 

Dzisiaj zaprezentuję wiersz, który miał się pojawić już tydzień temu, jednak w ostatniej chwili zdecydowałam się zaprezentować twórczość Szekspira. Teraz przyszła kolej na chyba najsłynniejszy niemiecki wiersz o tematyce elfickiej. Choć jeszcze praktycznie nie miałam zajęć z literatury niemieckiej, utwór pamiętam jeszcze z liceum (ach, kiedy to było!). Mowa o śmiertelnie groźnym elfie, czyli królu olch z wiersza Goethego. Ponieważ utwór jest stary, pojawi się na blogu w aż trzech wersjach językowych: oryginalnej niemieckiej, angielskim i polskim tłumaczeniu. Tekst niemiecki pochodzi z Wikiźródeł.

 

Erlkönig.

Wer reitet so spät durch Nacht und Wind?
Es ist der Vater mit seinem Kind;
Er hat den Knaben wohl in dem Arm,
Er faßt ihn sicher, er hält ihn warm.
"Mein Sohn, was birgst du so bang dein Gesicht?" —
"Siehst, Vater, du den Erlkönig nicht?
Den Erlenkönig mit Kron und Schweif?" —
"Mein Sohn, es ist ein Nebelstreif."
"Du liebes Kind, komm, geh mit mir!
Gar schöne Spiele spiel' ich mit dir;
Manch' bunte Blumen sind an dem Strand,
Meine Mutter hat manch gülden Gewand." —
"Mein Vater, mein Vater, und hörest du nicht,
Was Erlenkönig mir leise verspricht?" —
"Sei ruhig, bleibe ruhig, mein Kind;
In dürren Blättern säuselt der Wind." —
"Willst, feiner Knabe, du mit mir gehen?
Meine Töchter sollen dich warten schön;
Meine Töchter führen den nächtlichen Reihn,
Und wiegen und tanzen und singen dich ein." —
"Mein Vater, mein Vater, und siehst du nicht dort
Erlkönigs Töchter am düstern Ort?" —
"Mein Sohn, mein Sohn, ich seh es genau:
Es scheinen die alten Weiden so grau. —"
"Ich liebe dich, mich reizt deine schöne Gestalt;
Und bist du nicht willig, so brauch ich Gewalt." —
"Mein Vater, mein Vater, jetzt faßt er mich an!
Erlkönig hat mir ein Leids getan!" —
Dem Vater grauset's, er reitet geschwind,
Er hält in Armen das ächzende Kind,
Erreicht den Hof mit Müh' und Not;
In seinen Armen das Kind war tot.

Tłumaczenie angielskie zaczerpnięte jest ze strony Everypoet.com; niestety nie podano, kto jest autorem przekładu.

THE ERL-KING.

WHO rides there so late through the night dark and drear?
The father it is, with his infant so dear;
He holdeth the boy tightly clasp'd in his arm,
He holdeth him safely, he keepeth him warm.

"My son, wherefore seek'st thou thy face thus to hide?"
"Look, father, the Erl-King is close by our side!
Dost see not the Erl-King, with crown and with train?"
"My son, 'tis the mist rising over the plain."

"Oh, come, thou dear infant! oh come thou with me!
Full many a game I will play there with thee;
On my strand, lovely flowers their blossoms unfold,
My mother shall grace thee with garments of gold."

"My father, my father, and dost thou not hear
The words that the Erl-King now breathes in mine ear?"
"Be calm, dearest child, 'tis thy fancy deceives;
'Tis the sad wind that sighs through the withering leaves."

"Wilt go, then, dear infant, wilt go with me there?
My daughters shall tend thee with sisterly care
My daughters by night their glad festival keep,
They'll dance thee, and rock thee, and sing thee to sleep."

"My father, my father, and dost thou not see,
How the Erl-King his daughters has brought here for me?"
"My darling, my darling, I see it aright,
'Tis the aged grey willows deceiving thy sight."

"I love thee, I'm charm'd by thy beauty, dear boy!
And if thou'rt unwilling, then force I'll employ."
"My father, my father, he seizes me fast,
Full sorely the Erl-King has hurt me at last."

The father now gallops, with terror half wild,
He grasps in his arms the poor shuddering child;
He reaches his courtyard with toil and with dread,--
The child in his arms finds he motionless, dead.

                                1782.*

Na sam koniec przekład na język polski, autorstwa Władysława Syrokomli, z polskich Wikiźródeł.

Król Olszyn

Kto jedzie tak późno wśród nocnej zamieci?
To ojciec z dziecięciem jak gdyby wiatr leci.
Chłopczynę na ręku piastując najczulej,
Ogrzewa oddechem, do piersi go tuli.
"Mój synu, dlaczego twarz kryjesz we dłonie?"
"Czy widzisz, mój ojcze? król olszyn w tej stronie,
Król olszyn w koronie, z ogonem jak żmija!"
"To tylko, mój synu, mgła nocna się zwija".
"chodź do mnie, chłopczyno, zapraszam najmilej,
Pieknymi zabawki będziem się bawili,
Chodź na brzeg, tu kwiatki kraśnieja i płoną,
A moja ci mama da suknię złoconą".
"Mój ojcze, mój ojcze! czy widzisz te dziwa?
Król olszyn do siebie zaprasza i wzywa!"
"Nie bój sie, mój synu! skąd tobie te dreszcze?
To tylko wiatr cichy po liściach szeleszcze".
"Chodź do mnie, chłopczyno, poigrasz z rozkoszą,
Mam córki, co ciebie czekają i proszą,
Czekaja na ciebie z biesiady nocnymi,
Zaśpiewasz, potańczysz, zabawisz się z nimi".
"Mój ojcze, mój ojcze! ach, patrzaj... gdzie ciemno...
Król olszyn ma córki, chcą bawić się ze mną".
"Nie bój się, mój synu, ja widzę to z dala.
To wierzba swe stare gałęzie rozwala".
"Chodź do mnie, mój chłopcze dopóki masz porę.
Gdy chętnie nie przyjdziesz, toć gwałtem zabiorę".
"Mój ojcze, mój ojcze! Ratujcie dziecinę!
Król olszyn mnie dusi... mnie słabo... ja ginę!..."
Ojcowi bolesno... on pędzi jak strzała.
Na rękach mu jęczy dziecina omdlała.
Dolata na dworzec... lecz próżna otucha!
Na rękach ojcowskich już dziecię bez ducha.

Saturday, October 8, 2011

Trochę autopromocji

Dzisiaj w dalszym ciągu czytałam Doctorowa. W końcu zdecydowałam się na przeczytanie w całości zbioru esejów Context, a dopiero potem zabiorę się za inne dzieła tego autora. Przeczytałam sporo, ale nie całość książki, więc jeszcze nie mogę napisać recenzji. Postanowiłam więc dziś postawić na odrobinę autopromocji ;)

Jak wiecie, bardzo chciałabym wziąć udział w tegorocznym Nanowrimo, jednak znając siebie, mogę się spodziewać, że ten plan nie dojdzie do skutku. Chociaż mam jeszcze trochę nadziei, że w końcu uda mi się wrócić do pisania. Jak już wspominałam na blogu, jako dziecko i nastolatka pisałam bardzo dużo, zarówno wierszy jak i opowiadań, wszystko to prawie całkowicie ustało w liceum. We wakacje miałam nawet plan założenia specjalnego bloga na moją "szczenięcą" twórczość, ale jak widać, taki blog na razie nie powstał. Od czasów liceum sporadycznie piszę opowiadania, podczas studiów magisterskich przechodziłam etap pisania quasi-haiku - niestety ustał on wraz z zakończeniem się podróży na uczelnię. Podczas dwugodzinnej jazdy w jedną stronę zawsze zauważałam coś ciekawego, a dwutygodniowe przerwy między poszczególnymi wyprawami sprawiały, że obserwowany krajobraz się zmieniał. Jemu właśnie poświęciłam wiele haiku. Można je znaleźć na mojej stronie Deviantart, gdzie spotkały się z ciepłym przyjęciem.

Jeśli chodzi o opowiadania, mam ich na Deviantart tylko dwa. Pierwsze pochodzi sprzed kilku lat, zainspirowane zostało Wiedźminem, oraz piosenką Summer Wine, która wtedy właśnie była na trójkowej liście. Stąd też pochodzi jego tytuł. Opowiadanie miało być trochę taką parodią wiedźmina, przedstawiać niezbyt wydarzonego, delikatnie rzecz biorąc, wykonawcę tego zawodu. Z kolei nowsze opowiadanie Unfair Use opisuje świat pozbawiony piractwa, ale czy idealny? Najnowsza historyjka - z kolei o wampirach - znajduje się w moim pamiętniku na stronie Livejournal. Aby ją przeczytać, trzeba się ze mną "zaprzyjaźnić."
Link