2012 Reading Challenge

2012 Reading Challenge
Wiktoria has read 20 books toward her goal of 52 books.
hide

Saturday, September 17, 2011

Gitarą i piórem

Muzyka nie jest tak ważna dla mnie jak literatura. Choć, jak chyba każdy człowiek, lubię słuchać piosenek, potrafię sobie wyobrazić życie bez muzyki i często, zwłaszcza wtedy, gdy jestem bardzo zajęta, cały tydzień mija bez słuchania melodii. Choć byłabym w stanie zapłacić sporo za książkę, np. tolkienowską krtykę literacką sprowadzaną z zagranicy, raczej nie rozważałabym kupowania płyt z muzyką za 70 zł i więcej. Słuchanie ulubionej Listy Przebojów Trójki raz w tygodniu w większości zaspokaja moje potrzeby muzyczne. Jednak, jak już wspomniałam we wpisach poświęconych inspiracjom literackim w muzyce, szczególnie bliska jest mi muzyka czerpiąca z literatury. A jaki gatunek robi to bardziej bezpośrednio, niż poezja śpiewana, w której niektóre piosenki to wiersze, do których napisano muzykę. Wiele tekstów jest zaczerpnięta od "tradycyjnych" poetów, nawet sprzed wielu lat czy wieków, którzy nie wiedzieli, że kiedyś powstanie coś takiego, jak poezja śpiewana. Inne teksty piszą poeci współcześni, czy też zajmujący się zawodowo tworzeniem lyrics tekściarze. Również sami piosenkarze nierzadko piszą teksty do swoich utworów, a nawet również i muzykę. Dlatego też nazywa się ich śpiewającymi poetami lub autorami. Ciekawe jest to, że poezja śpiewana to typowo polski fenomen, nie ma ona odpowiednika w krajach anglojęzycznych. Najbliższe poezji śpiewanej jest chyba określenie singer-songwriter, jednak twórcy tego gatunku rzadziej sięgają po klasyczne teksty poezji, raczej sami są autorami własnych liryków. Poezja śpiewana jest jakimś nawiązaniem do początków liryki w ogóle, bo przecież w czasach starożytnych wiersze recytowane były właśnie przy akompaniamencie muzyki. Muzyka w poezji śpiewanej jest szczególna - nigdy nie wysuwa się na pierwszy plan, ma towarzyszyć tekstowi lub pogłębiać jego znaczenie.

Poezja śpiewana jest gatunkiem dość niszowym. Słuchanie jej wymaga emocjonalnego i intelektualnego zaangażowania, to nie są pioseneczki, które mogą służyć za tło do sprzątania czy jazdy samochodem. To muzyka, którą się głęboko przeżywa, choć dla innych może to być głupie rzępolenie czy przynudzanie.

Miłośnicy poezji śpiewanej mają swoje zloty, mają też audycje radiowe poświęcone swojemu ulubionemu gatunkowi. Chętnie słucham programów dotyczących poezji śpiewanej, szkoda tylko, że większość z nich jest niestety emitowana dosyć późnym wieczorem. Pewnie wiąże się to z faktem, że poezja śpiewana nie cieszy się zbyt wielką popularnością i dlatego można ją spychać na późniejsze pory. Jedną z audycji radiowych o poezji śpiewanej, którą słucham regularnie, jest Gitarą i piórem w Trójce. Podczas wczorajszej Listy dowiedziałam się, że program ten obchodzi właśnie 25-lecie swojego istnienia. Ja niestety znam tą audycję dużo krócej, co wiąże się z faktem, że dopiero niedawno zaczęłam słuchać samej Trójki. Pierwszy raz Listy posłuchałam w 2006 roku, ale to, co usłyszałam, zaciekawiło mnie na tyle, że zaczęłam słuchać Trójki regularnie. Jednak na początku mojej przygody z Trójką ograniczałam się do samej Listy. Wydaje mi się, że Gitarą i piórem odkryłam przypadkowo, nie sięgałam bowiem do ramówki stacji. Po prostu pewnego wieczoru włączyłam radio właśnie o tej porze, aby się zrelaksować, wcale nie wiedziałam, że akurat "leci" Gitarą i piórem. To, co usłyszałam, zachwyciło mnie i odtąd co tydzień włączałam radio na tą audycję. Zawsze czekałam na nią niecierpliwie, a wieczorne chwile przy radiu były jak święto. Piosenki z programu inspirowały mnie też do pisania własnych wierszy. Najulubieńsze utwory nagrywałam na kasety, potem kasety przestały być dostępne w sprzedaży i przerzuciłam się na komputer. Teraz zawsze, jeśli nie mogę słuchać audycji,a często się tak zdarza w roku akademickim, nagrywam ją na komputerze. Mam nadzieję, że Gitarą i piórem będzie jeszcze długo istniała i kiedyś będziemy obchodzić jej setne urodziny :) Gdyby zlikwidowano tą audycję, z pewnością bardzo by mi jej brakowało.

Oprócz niezwykłego nastroju wieczorem, kiedy jest nadawana, audycja wniosła wiele do mojego życia. Ponieważ jest emitowana w środku tygodnia, stanowi poetycki przerywnik w ciągu zabieganego tygodnia, wnosi odrobinę piękna, o którym łatwo zapomnieć w nawale zajęć. Choć Gitarą i piórem nie było moim pierwszym kontaktem z poezją śpiewaną, dzięki programowi poznałam nowych, interesujących wykonawców tej muzyki. Do głowy przychodzą mi zwłaszcza Grzegorz Bukała i Grzegorz Tomczak, o których wcześniej nigdy nie słyszałam. I choć w internecie powstają stacje tematyczne, gdzie można posłuchać poezji śpiewanej, jak np. RMF Piosenka Literacka w Mieście Muzyki, czy Poezja Śpiewana na stronie Polskiej Stacji, zawsze chętnie wracam do trójkowej Gitarą i piórem.

Sto lat dla Gitarą i piórem! Niech poezja śpiewana nigdy nie zniknie z radiowych anten :)

No comments:

Post a Comment